„— Taksówka, taksówka! — zawołał pomimo to. Nic mu nie odpowiedziało z wyjątkiem szpitalnego psa, który odezwał się z głębi ogrodu. A może właśnie to auto... pomyślał wtem i odwrócił się. Na tle oświetlonych stopni szpitala zarysowywał się potężny wóz, a w nim dwie sylwetki, męska i kobieca. Kobieca, powiewając szalikiem, wyskoczyła na stopień, a potem schyliła się ku sylwetce męskiej, która pozostała za kierownicą. Dwie głowy zlały się w jeden cień — widocznie go pocałowała. I wnet potem samochód, zafurczawszy miękko, jednym szarpnięciem zerwał się z miejsca, by naraz zasyczeć przy skręcie dokonanym zbyt obcesowo. Tylne koła mu zarzuciło, o mało nie wjechał na kwietnik, wyprostował się i znowu mrucząc, pomknął ku bramie. Wariacka jazda; w ten sposób powo
ć mógł tylko ktoś, kto do własnego życia odnosił się nader lekkomyślnie. Szczęściem właściciel auta nie zdążył wzmocnić świateł, zatem ponownie Leona nie oślepiły. Rozstawił nogi pośrodku drogi i zerwawszy z głowy panamę, jął kreślić nią łuki. Żółtawe światła zbliżały się i prawdopodobnie można było doliczyć do trzech, gdy już coś wyrosło przed nim. I wtem wóz zatrzymał się.
— No, i jak się panu podobają moje hamulce, co — posłyszał ubawiony głos mężczyzny, dochodzący z auta.“(5)


koniecpol |biżuteria |kredyty hipoteczne przez internet