Był to niestety ostatni
„Był to niestety ostatni przebłysk radości i dumy wśród niepowodzeń i klęsk. Systematyczny napór przeciwnika, coraz większy kontrast między jego siłą a własną, z dnia na dzień wyraźniejszy kontrast, ukazywały fikcję dalszych planów strategicznych i operacyjnych strony polskiej. Musiały doprowadzać do poczucia bezradności i bezsilności ludzi o najmocniejszym charakterze i największej zaradności. Trzeba jednocześnie podkreślić, że zarówno swym dziesięciodniowym dowodzeniem we wrześniu, jak i późniejszym, niezwykłym wręcz przejściem Karpat Wschodnich na Węgry dowiódł 54letni wówczas generał nie tylko żelaznej kondycji fizycznej i psychicznej, ale właśnie i niepospolitej siły charakteru.
Czytelnikowi należy się w tym miejscu zarys działań armii „Karpaty", a następnie „Małopolska", odpowiadającej według ówczesnych pojęć swą liczebnością raczej grupie operacyjnej — i tak nazywanej w odbiciu historiografii polskiej — w okresie sprawowania dowództwa przez gen. Sosnkowskiego.
Chronologicznie najwcześniejsze są ujęcia w syntetycznych pracach Mieczysława NorwidaNeugebauera Kampania wrześniowa 1939 w Polsce8, Józefa Jaklicza o tym samym tytule9, Alojzego Horaka Edward Rydz — Generalny Inspektor Sił Zbrojnych i Naczelny Wódz przed i podczas kampanii wrześniowej l0, a także Jerzego Kirchmayera Kampania wrześniowa 11. Ze względu bądź na skromną objętość i wynikające z niej szkicowe potraktowanie działań poszczególnych armii, bądź też ograniczony jeszcze zasób wiedzy o działaniach tych armii dają one jedynie zarys działań wojsk gen. Sosnkowskiego między Przemyślem i Lwowem, bez pogłębionego spojrzenia na położenie ogólne na południowowschodnich obszarach państwa oraz na zagadnienia dowodzenia tą grupą, nie mówiąc już o dowodzeniu Frontem.“(1)